Macierzyństwo

Powrót do pracy po macierzyńskim. Wyjazd mamy, czyli Tosia zostaje sama z Tatą.

Wyjeżdżam się szkolić, a Tosia i Tata zostają sami w domu, czyli pierwszy raz zostawiam córkę na cały dzień.

Wyjazd bez dziecka jest trudniejszy do zaplanowania niż ten w jego towarzystwie.

Już od poniedziałku jestem cała w nerwach. Musieliśmy zaplanować mój dojazd na miejsce i powrót – wszystkie kolejki, pociągi i miliony przesiadek. Samochód odpada, bo stałam się niedzielnym kierowcą i nie chcę dokładać sobie stresu.

Wracam w sobotę późnym wieczorem, by w niedzielę rano pojechać na drugi dzień kursu.

Muszę zapewnić dziecku bank mleka i przekąski, takie, co to nimi nie pogardzi. Wymyślić obiad, którego podgrzanie przez tatę nie zrujnuje nam mieszkania. Przedtem kupić jeszcze potrzebne  produkty…

Oby koło Tosi nie kręcili się w tych dniach fotografowie, bo Tata będzie ją sam ubierał. Dobrze, że czesać jeszcze dziecka nie trzeba.

W związku z tym wyjazdem zaczęłam się zastanawiać, jakby to było, gdybym wróciła już do pracy.

Za nami pewien etap. Rok urlopu macierzyńskiego. Chciałabym, żeby trwał i trwał. To okres, którego nie da się opisać. Z jednej strony masa poświęceń, a z drugiej ogrom uczuć. Lekcja organizacji, odpowiedzialności, samodyscypliny, pokory, dojrzałości i bycia tu i teraz. Nagrodą jest poczucie spełnienia.

Teraz kolejne wyzwanie – pogodzić macierzyństwo z pracą zawodową.

No właśnie, czy mama powinna  wrócić do pracy?

Według mnie – nie tak szybko.

Z jednej strony mamy oczywiste przywiązanie do dziecka i chęć dalszego nieograniczonego obserwowania jego rozwoju, a z drugiej są kwestie zarobkowe…, bo po roku kończy się płatny urlop.

Zalety zostania w domu z dzieckiem:

–  Nie przeoczysz niczego w jego rozwoju i to Ty, a nie osoba opiekująca się nim, będziesz widziała nowe umiejętności dziecka jako pierwsza. Ty wszystko mu wytłumaczysz i pokażesz. W taki sposób, jaki sobie życzysz.

– Nie będziesz martwić się, czy ktoś inny dobrze zajmuje się Twoim maleństwem.

Pogłębicie i rozwiniecie wspólną więź.

– Zaspokoisz naturalną potrzebę dziecka, jaką jest bycie z Tobą. Będziesz miała możliwość odpowiadania na jego sygnały – bawić się, gdy ma na to ochotę, karmić, gdy jest głodne, wyciszać i usypiać, gdy jest zmęczone. Takie reagowanie jest najlepsze dla jego rozwoju. Nieprawda, że stanie się ono zależno od mamy czy nieporadne. To mit. Będzie pewne siebie.

I nie jest to tylko postawa ,,wszystko dla dziecka”, bo przecież rodzice też czerpią przyjemność i korzyści z jego obecności, a pozostanie z nim w domu i rezygnacja z pracy, wcale nie ogranicza rozwoju osobistego.  

Mamy, które pracują przez cały dzień, wieczór mogą poświęcić w pełni dziecku. Jednak obydwoje są zmęczeni, a ono bardziej marudne. Wieczorne zabawy mogą więc być utrudnione. Poza tym jest jeszcze ,,spontaniczność dziecka” : to czy chcą się bawić, zależy od jego nastroju..

– Chyba istotny punkt:  Gdy dziecko dorośnie i wyprowadzi się, to mamie, która wykorzystała czas dzieciństwa i w pełni spędziła je z maluchem, łatwiej będzie przeżyć ,,rozstanie”. Zajmie się ona wszystkimi rzeczami, które odłożyła i jej syndrom opuszczonego gniazda jest mniejszy. Jest matką spełnioną. Pora na kolejne role.

Niektóre kobiety, tak jak już wspominałam we wpisie o karmieniu piersią, źle czują się pozostając dłużej w domu. Nie ma chyba sensu, żeby na siłę, z umęczoną miną, towarzyszyły dziecku przez cały dzień i były nieszczęśliwe.

 Są też mamy, które tęsknią za swoją pracą, lub boją się, że później nie będzie możliwości powrotu do niej.

Warto przeanalizować za i przeciw.  Jeśli argumentem za pójściem do pracy są pieniądze, też można zastanowić się nad rozwiązaniami, np.:

pracy z domu, przez Internet, jeśli fach nam na to pozwala.

Praca wieczorami, wymiana z parnterem

Praca dorywcza, na kilka godzin dziennie, z elastycznym grafikiem

Praca chałupnicza

Może nie daje to wielkich zarobków, ale zawsze podreperuje trochę budżet. Możliwe, że uda się też poszukać oszczędności, zastanowić, na co dałoby się wydawać mniej.

Dla dziecka w pierwszych latach życia rodzice są ważniejsi niż podróż dookoła świata. Na zarabianie na nią przyjdzie jeszcze czas, np. kiedy ONO zostanie przedszkolakiem.

2 komentarze

  • Agnoeszka

    Możemy podać sobie rękę…tez jutro wyjeżdżam ma cały dzień…A dzieci i ich menu zostaje w rękach taty….I pomimo że moje są już „nieco ” większe niż Tosia to obawa czy dadzą sobie radę bez mamy jest wciąż ta sama…Z tego się niestety nie „wyrasta ” Lek o dziecko pojawia się wraz z jego narodzinami i trwa cale życie! Niemniej jednak warto czasem zrobić sobie wolne i pozwolić czasem na realizację siebie😊

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.