Macierzyństwo

Jak zapobiegać dziecięcym wypadkom w domu i czy zabranianie jest dobre?

Dziecko, które już sprawnie raczkuje, zaczyna wstawać przy meblach, otwierać szafki, szuflady czy pudełka. Znajduje tam wiele fascynujących przedmiotów. Chce je dotknąć, zbadać, spróbować. Protestuje, gdy znaleziska są mu odbierane.

O ile na spacerach czy wyjazdach dziecko jest najczęściej zabezpieczone pasami, w domu powinno mieć sporo swobody.

Za dużo ograniczeń może spowodować, że będzie:

-lękliwe

-wycofane

-niepewne siebie

Gdy będzie miało pozwolenie na swobodne poznawanie domu, stanie się :

-ciekawe świata

-otwarte

-pewne siebie

Tosia stała się niezwykle aktywna. Pozwalamy jej na dużo samodzielności, ale z wprowadzeniem małej dyscypliny. Pokazujemy, że są miejsca, gdzie nie może wchodzić i rzeczy, którymi nie powinna się bawić, np. deska klozetowa, buty czy wycieraczka.

Nie da się usunąć pewnych przedmiotów z zasięgu malucha, więc tutaj niestety musimy stanowczo pogrozić palcem…. Bezcenna jest wtedy roześmiana mina dziecka. Groźnie wypowiadasz słynne ,,nununu…”, a ono jest wielce tym rozbawione. Trudno, próbujemy dalej.

W okolicy pierwszego roku życia, niemowlę wie, co oznacza słowo ,,nie”. Ono rozumie ogólnie więcej niż nam się wydaje. Podwójnie więcej. Zamiast słów posługuje się językiem ciała. O tym tu.

Wracając do zakazywania…

Nauczmy dziecko omijać niebezpieczne miejsca w domu. Gdy zbliża się np. do kuchenki, powiedzmy mu patrząc w oczy i trzymając jego rączkę : ,,Nie kochanie, nie dotykaj, bo będzie ał…” Skierujmy jego uwagę na coś bezpieczniejszego. Nie mówmy niegrzecznie, karcąco, ale z szacunkiem i spokojem.

Następnie stajemy przed wyzwaniem, jakim jest przystosowanie domu do małego odkrywcy.

Co możemy zrobić?

Przeorganizować dom, żeby nic, co jest na poziomie dziecka, nie było dla niego zagrożeniem:

– Usuwamy obrus ze stołu, a z niskiej ławy szklane, ciężkie, ostre rzeczy

– Uważamy na gorące napoje na blatach i stołach. Zostawiamy je zawsze daleko od brzegu

– Zwracamy uwagę na małe przedmioty, które dziecko może połknąć lub się nimi zadławić i trzymamy je wysoko, np. u nas Tosia wyciągnęła pokrętło z (rozlatującej się jak widać… ) kuchenki gazowej i w ostatniej chwili jej je zabrałam.

– Swoją drogą , kuchenka ogólnie jest niebezpieczna… Gotujmy na tylnych palnikach, jeśli dziecko jest w pobliżu i dbajmy o to, by uchwyty garnków nie wystawały za płytę

– W dolnych szufladach trzymamy miękkie rzeczy: obrusy, ręczniki, ubrania ( ale zwracamy uwagę na  agrafki i inne odpinane niebezpieczne gadżety)

– Szkło, słoiki w kuchni, noże, ostre przyprawy, ale też torby papierowe czy plastikowe przeprowadzamy na najwyższe pólki

– Lekarstwa (z bezpiecznymi zakrętkami), kosmetyki,  wszelką chemię trzymamy tam, gdzie dziecko nie ma szans się dostać

– Zabezpieczamy kontakty, kable chowamy za meble

– Kobiety – przeglądamy swoje torebki. Odkrywanie ich zawartości to ulubiona rozrywka dzieci . Upewnijmy się, czy nie ma tam powyżej opisanych niebezpiecznych rzeczy. Nie pozostawiamy też malucha samego z tą ,,zabawką”, bo bardzo łatwo o uduszenie

– Zwracamy uwagę na kwiaty. Te duże mogą zrobić krzywdę przewracając się na maluszka, ale chodzi też o to, że bywają trujące

 Telewizor przenosimy na wysoką komodę

– Usuwamy  wszelkie dywaniki – grożą poślizgnięciem się dziecka

– Urządzenia elektroniczne trzymamy z dala od źródeł wody. Zostawiamy je zawsze wyłączone z kontaktów

– Nie zostawiamy wody w wannie po kąpieli oraz nieopuszczonej deski klozetowej – ryzyko utonięcia

– Kupujemy blokady do drzwi – ulubiona zabawa Tosi, to zamykanie i otwieranie ich. Sama znam ból przyciętych nimi palców… Mamy jeszcze problem – Antośka sama przycina sobie łapki zamykając szuflady. Są chyba możliwe do założenia blokady także i do nich.

Każdy ma inaczej urządzone mieszkanie i indywidualne zagrożenia dla buszującego dziecka. Spokojnie rozejrzyjmy się i zastanówmy, bo naprawdę wielu nieszczęściom możemy zapobiec.

Kończę pisanie tego artykułu z jakimś przejęciem, z pobudzoną wyobraźnią i obawą o bezpieczeństwo mojej córki. Życzę wszystkim dużo uważności i bezwypadkowości.

Na koniec Tosia i jej siniak na czole…

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.