Macierzyństwo

Jak to jest z wymagającym dzieckiem?

  fot.: Małgorzata Tosik foto

Odkąd Tosia pojawiła się w naszym życiu, plan dnia stał się jedną wielką zagadką. Nie miała żadnych stałych pór. Ani drzemek, ani karmienia.

Ciężko nam było się z kimś umówić. Nie wiedzieliśmy o której wypadnie kąpiel (która, swoją drogą, nie należała do najprzyjemniejszych, bo zawsze towarzyszył jej głośny płacz), bo czasami od 17 Tosia spała już do 22. Był to najspokojniejszy moment w ciągu doby. Zdarzało jej się najdłużej pospać w łóżeczku. Naczytaliśmy się o tym, że stały plan dnia jest istotny dla dziecka i już mieliśmy powód do zmartwień. U nas panował chaos.

Śniadanie, obiad i wszystkie potrzebne rzeczy szykowałam sobie wieczorem, by mieć je pod ręką ( tak jedną ręką, bo druga podtrzymywała Tosiuńkę ) następnego dnia.

Ranek, gdy byłam z nią sama, spędzałyśmy już na rękach i oczywiście przy piersi. Praktycznie każde odkładanie do łóżeczka kończyło się katastrofą. Byłam wtedy dość aktywna w rozmowach na portalach społecznościowych i znałam dobrze program TV.

Później, gdy córeczka wytrzymywała już chwilę w bujaczku lub na macie edukacyjnej, było trochę łatwiej. Mogłam na sekundę wymknąć się do toalety, ogarnąć coś w domu lub poćwiczyć obok niej ( Starałam się choć trochę wzmacniać mięśnie by wspomóc organizm w połogu i poprawić swoją postawę. O tym niedługo ).

Wiele rzeczy zaczęłyśmy robić razem : gotowałyśmy, odkurzałyśmy w chuście, tańczyłyśmy.

Gdy skończyła 7 miesięcy, już nie mogłam zniknąć jej z oczu. Zaczęła się era wędrującego leżaczka i ciąg dalszy noszenia. Przekazywaliśmy ją sobie z Tomkiem z rąk do rąk. Dostosowywaliśmy się do jej potrzeb – było więcej noszenia, karmienia, mniej spania w łóżeczku. Nigdy nie mogła zostać sama. Zaczęliśmy spać razem, w trójkę, co okazało się trafionym pomysłem. Nie musieliśmy na zmianę przez całą noc nosić Tosi po pokoju.

Gdy wydawało nam się, że nastąpiła jakaś zmiana, regularność, to już następnego dnia wszystko było inaczej.

Nauczyliśmy się trochę mniej przejmować, nie dążyć do regulacji jej na siłę (tu o sposobach na wytworzenie z dzieckiem porozumienia ). Chwilami było naprawdę ciężko i nerwowo.

Tosia od początku była nieustępliwa i ciężko jej było się samej uspokoić. Teraz już bardziej świadoma, także intensywnie domaga się swoich potrzeb. Jednak to wszystko przebiega już łagodniej. Tutaj nasza rutyna dziś.

Jeszcze więcej o Tosi w małym podsumowaniu jej pierwszego roku życia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.