zdrowe ciasto dla dziecka na zdrowie w rękach mamy
Macierzyństwo,  Zdrowe odżywianie

Szybkie, proste, fit ciasto ze śliwkami dla tych, co ,,siedzą” w domu z dzieckiem. Nasza ostatnia rutyna.

Powstało w mojej głowie w 2 sekundy, po tym jak kupiłam na targu (lubię to słowo) dojrzałe śliwki.

Zrobiłam je w 2 minuty, piekłam niecałe 40, a zniknęło w 1 dzień. Możecie zrobić podwójną porcję, bo ilość którą podałam wystarcza na małe naczynie żaroodporne:

fit ciasto ze śliwkami na zdrowie w rękach mamy

Przepis na kruche ciasto owsiane ze śliwkami:

szklanka mąki owsianej (najekonomiczniej: zmielone płatki owsiane w młynku, o czym pisałam tutaj).

3 łyżki oleju kokosowego

1/4 szklanki wody (wlewaj powoli tylko tyle, żeby mąką ją wchłonęła, a ciasto nie było zbyt rzadkie)

3 łyżki erytrolu plus trochę do posypania śliwek (mi zmieściło się ok.10 sztuk) + ewentualnie cynamon

 

Wszystkie składniki zagniatamy do uzyskania gładkiej masy. Wylepiamy nią dno naczynia żaroodpornego/tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia.

Na ciasto wykładamy przekrojone na pół śliwki, posypujemy je erytrolem i cynamonem. Pieczemy około 40 minut w temp. 170 stopni. 

Jestem naprawdę dumna z tego ciasta, bo jak na owsiane jest wyjątkowo łatwe do krojenia, a że pyszne… to wiadomo;)

Może być deserem, ale też wartościowym posiłkiem np. słodkim śniadaniem, choć ja ostatnio polecam wszystkim białkowo-tłuszczowe.

Smacznego! Dajcie znać (zdjęcia mile widziane) jak Wam wyszło.

zdrowe ciasto ze śliwkami na zdrowie w rękach mamy

Uwielbiam takie mało skomplikowane przepisy nie tylko dlatego, że nie mogę już wystać za długo przy kuchennym blacie (33 tydzień ciąży).

Głównym powodem jest ,,siedzenie” w domu z dzieckiem, które polega w małym w skrócie na tym:

Rano śniadanie: raz zjedzone chętnie, innym razem odrzucone. Walka o umycie zębów. Przekupstwo o ubranie się. Pytania co 5 minut, czy idziemy na spacer. Jeśli decydujemy się wyjść, to najpierw jest ganianie po domu z kremem przeciwsłonecznym, co często kończy się wysmarowaną na biało podłogą i zaplamioną nową sukienką…

Potem prośba, żeby zdjąć skarpetki i iść w samych sandałkach. Później tłumaczenie, że kawałek musimy pojechać wózkiem. Wysłuchiwanie co minutę ,,Chce sama iść”. Na placu zabaw: ,,chcę buju, nie chcę buju”. Co kilka sekund zmiana miejsca zabawy.

Na sam koniec wciąganie dziecka po schodach do mieszkania…

Powrót padniętej matki, dziecko nie ma zamiaru spać. Robimy obiad, deser, pranie, sprzątamy coś na bieżąco. Tosia na chwilę zajmuje się książkami. Zaraz słyszę : ,,Mama no chodź”, ,,Mama przyjdziesz”, ,,Mama pomożesz”, ,,Mama, banana chcę”, ,,Mama piciu się skończyło”.  Trochę udaje mi się poleżeć z tym moim brzuchem, ale nie ma porównania z ciążą numer jeden!

Wraca Tomek, czasami ktoś wpada… a ja nie wiem co się dzieje i najchętniej to już bym poszła spać, ale jeszcze jakieś zakupy, diety do rozpisania, gdzieś chcemy wyskoczyć.

To dziecko, któremu nie zamyka się buzia i nie biega tylko wtedy, gdy je albo czyta książki lub rysuje, idzie spać dopiero o 21. Ja walczę ze sobą, żeby jeszcze się podnieść i przez dwie godziny zrobić coś dla siebie;) Ostatnio np. napisałam tych kilka słów na bloga. Jeśli to doceniacie, to nie oszczędzajcie serduszek, polubień i udostępnień posta na Facebooku i Instagramie: 

Fb -> klik

IG -> klik

Do zobaczenia, mam nadzieję niedługo!

 

Ewa Kołodziejczyk – mama fizjotrenerka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.