rozwój dwulatka na zdrowie w rękach mamy
Rozwój dziecka miesiąc po miesiącu

Pierwszy miesiąc z życia dwulatka.

3-ego maja przypadają imieniny Antoniny, o których zapomniałam w tym roku! Ubrana w dresik pojechała w ten dzień do Babci na wieś 😉

To też kolejna miesięcznica jej urodzin, więc tradycyjnie podsumuję ostatni czas – pierwszy miesiąc życia dwulatki. Zdecydowanie nie mamy jeszcze stabilizacji emocjonalnej, której spodziewałam się po skończeniu przez Tosię 2 lat. ,,Bunt” nadal trwa. 

rozwój dwulatka na zdrowie w rękach mamy

Zauważyłam nawet, że czasami aż boję się tych wybuchów złości o byle co. I sąsiedzi też na pewno bywają przerażeni…

To miesiąc wielkiego rozgadania, pełniejszych zdań i pytań: ,,a co to jest?”, które sprawiają wszystkim tyle radości.

Antosia opowiada, co się wydarzyło: Kiedy w piątek odebrałam ją ze żłobka, powiedziała mi: ,,Sara była i Pimek” (Tymek).  Albo: ,,Bach było”, ,,Orzeł był”, ,,Tosia rozwiesiła pranie” itp.

Wydaje mi się też, że mniej boi się obcych i jest bardzo społeczna. Aż ,,ciągnie ją” do ludzi, uśmiecha się do nich szeroko, a gdy zobaczy dzieci, to rzuca wszystko i krzyczy ,,cześć”.

Tosia podkreśla też, jeśli coś jest jej i bardzo tego pilnuje. Z dzieleniem się bywa trudno. No i oczywiście nadal chętnie wszystko robiłaby sama. Dziś np. smarowała sobie chleb masłem i powiem Wam, że nie poszło jej aż tak źle 😛

Koniec z drzemkami?

Już od tygodnia rezygnuje ze swojej (i mojej ukochanej) drzemki około południa. Ostatnio trochę zaburzyliśmy majówkowym wyjazdem jej rozkład dnia, więc jeszcze zobaczymy. Może sen w dzień wróci do łask. Choć nie wygląda na zmęczoną i śpiącą aż do wieczora.

podróż samochodem z dwulatkiem na zdrowie w rękach mamy

Podróż samochodem do Niemiec z dwulatkiem:

Czemu nie 😉

Tosia pokochała jeździć autem. Wycieczki z nią już nie są przerażające! Największym problemem w podróżowaniu jest ,,sisi”. Chce załatwiać się tylko na swój nocnik, więc musimy go mieć w bagażniku. Gdy nudzi jej się jazda, to potrafi oszukać, że chce siku, a potem tylko biega po parkingu i szuka placu zabaw.

W wielkim mieście gdzieś przepada. Jest pochłonięta tym życiem, spokojnie obserwuje i zwiedza z nami.

Najśmieszniejsze jest to, że obrywa się każdemu, kto wyjmuję ją z wózka. Otrzymuję groźbę ,,To teraz za nią biegasz”.

Bez wózka nie ruszam się z tym szaleńcem!

Ostatnio zapomniałam go zabrać ze sobą i nasza droga ze żłobka była szarpaniną. Trochę za Tosią goniłam, trochę ją niosłam i zbierałam z chodnika… Chwilę też szła grzecznie za rękę.

 

Tak poza tym to ją kocham. Jak nikt poprawia mi humor 😉

Trzymamy się tego naszego wieczornego karmienia i ciężko nam zakończyć ten etap. Najważniejsze, że oprócz miłości, w mleku jest też nadal pełno wartości odżywczej ;P

Zastanawiam się, jakie będzie nasze drugie dziecko. Jak ta dwójka będzie ze sobą współgrać. I jak ja podzielę między nich swoje uczucia. Jedno jest pewne – pisać będzie o czym 😉

Do zobaczenia, zatem!

Ewa Kołodziejczyk – fizjoterapeutka, trenerka personalna, żywieniowiec i szczęśliwa MAMA!

 

Mój Fanpage na Facebooku – klik

Instagram – klik

Youtube – klik

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.