kiedy samemu jechać na pogotowie na zdrowie w rękach mamy
Macierzyństwo

5 ważnych pytań do ratownika medycznego. Rzeczy, o których musi wiedzieć każdy Rodzic.

Jednym z ostatnich tematów, jakie poruszałam na blogu, było bezpieczeństwo termiczne naszych dzieci. Pisałam, jak je ubierać, sprawdzać, czy nie jest im za ciepło lub zimno oraz, co robić w ekstremalnych przypadkach, takich jak odmrożenia i hipotermia. Link do artykułu tutaj -> klik.

Skontaktował się ze mną w tej sprawie ratownik medyczny (chciał pozostać anonimowy) i powiedział, jak to wygląda z jego perspektywy… Tak wpadliśmy na pomysł, żeby spróbować uświadomić trochę Rodziców i napisać artykuł w formie wywiadu.

kiedy wzywać pogotowie do dziecka na zdrowie w rękach mamy

Dlaczego wzywanie pogotowia nie zawsze jest dobrym rozwiązaniem?

W niektórych przypadkach pojechanie samemu do szpitala jest szybszym i mniej stresogennym dla dziecka sposobem.

Jest jeszcze kwestia bezpieczeństwa. Ratownicy udzielą fachowej pomocy, ale przewiezienie karetką może (nie musi)  zaszkodzić. Chodzi o masę drobnoustrojów – bakterii i wirusów, jakie się w niej znajdują po przewożeniu innych pacjentów. Przy ogromnej ilości wizyt, jakie robimy nie jesteśmy w stanie nawet przewietrzyć dobrze karetki.
Nie mówię, że nie myjemy karetek. Raz w tygodniu jest całkowita dezynfekcja. Staramy się utrzymywać czystość. Niestety zwykłym codziennym przecieraniem, nie pozbędziemy się większości drobnoustrojów.

Dlatego samodzielne pojechanie na Izbę Przyjęć, kiedy tylko mamy taką możliwość, jest lepszym wyjściem.

dlaczego czasami lepiej samemu pojechać do szpitala na zdrowie w rękach mamy

Nie mówię tu o stanie zagrożenia życia.

Zawsze staramy się mówić o tym Rodzicom, ale nie odnosi to skutku i ilość wezwań pogotowia się nie zmniejsza.

Czy są sytuacje, gdy jechanie samemu do lekarza nie jest dobrym pomysłem? Kiedy  musimy wezwać pogotowie do dziecka?

We wszystkich stanach nagłych, typu krwawienia (ale nie skaleczenia) złamania, duszności (często dzieci mają astmę oskrzelową) itd. Trudno mi też wszystko wymienić, ale na pewno, jeśli dziecko ma katar lub infekcje, to my nic na miejscu nie zrobimy. Nawet nie mamy odpowiednich leków i jedyne co możemy, to przewieźć do szpitala, zalecić wizytę u lekarza lub domową.

kiedy samemu jechać na pogotowie na zdrowie w rękach mamy

W jakich przypadkach rodzice najczęściej dzwonią po karetkę?

Powiem szczerze, że w karetce nie miałem nigdy małego dziecka w stanie zagrożenia życia i oby tak zostało. Często wozimy małych pacjentów z infekcjami, z gorączką… Wiadomo, że u nich wysoka temperatura ciała potrafi dać mocno w kość, bo np. przy 39 stopniach maluch ,,leci przez ręce”, jest senny, brak mu apetytu. Rodzice wzywają pogotowie, a wystarczy zmierzyć temperaturę i podać zwykły lęk przeciwgorączkowy.

gorączka a wzywanie pogotowia na zdrowie w rękach mamy

Nie jest czasami tak, że jeśli sami przyjeżdżamy na Izbę, to dłużej czekamy na przyjęcie? Czy dzieci mają pierwszeństwo?

 

Nie. Wszystko zależy od objawów. W szpitalu znajdują się tablice z segregacją medyczną. Podane są na nich czasy oczekiwania w każdym konkretnym przypadku. Jeśli przywiezionemu pacjentowi jednak nie dolega nic zagrażającego życiu, czeka tak samo jak inni.

 

Powiedz, jak jest u Ciebie? Jak reagujesz podczas wypadków i chorób swojego dziecka? Masz jakąś złotą, ratowniczą radę dla pozostałych Rodziców?

rady ratownika medycznego na zdrowie w rękach mamy

Kiedyś synek spadł nam z łóżka i uderzył głową w kaloryfer tak, że aż mnie zabolało. Wiem, że większość rodziców by pojechała do szpitala i nawet się nie dziwię. Jednak spojrzałem na to na spokojnie i poobserwowałem dziecko. Był oczywiście guz, ale poza tym żadnych niepokojących symptomów.

Mam trochę łatwiej, bo się na tym znam.

Nie możemy też zupełnie obojętnie przechodzić obok różnych objawów i dolegliwości. Np. gdy dziecko się przewróci i nic mu nie jest, a później zaczyna wymiotować.

Ciężko jest znaleźć złotą radę, kiedy bezwzględnie wzywać lekarza, kiedy pogotowie, a kiedy wystarczy przytulać. Znamy przypadki, gdy dzieci odsyłano od lekarza do lekarza, a te umierały, bo nikt nie potrafił ich zdiagnozować lub profesjonalnie się nimi zająć.

Najważniejszy jest spokój i zdrowy rozsądek.

 

Poza tym w okresie jesienno-zimowym, gdzie mamy zmienną pogodę, zalecałbym raczej leczenie w POZ, bo w szpitalu możemy spotkać całą tablicę Mendelejewa.

Tak, a wczoraj Pani doktor w przychodni powiedziała mi: ,,Teraz z dzieckiem, jak najdalej od lekarzy.” Cóż, chyba musimy cały czas się dokształcać i zrobić jakiś kurs medycyny własnego dziecka, żeby leczyć je samodzielnie i z zimną głową podejmować decyzje na temat jego zdrowia…

Dziękuję Ci za te informacje.

Nie jest łatwo być Rodzicem. Macie jakieś swoje rady, doświadczenia i przemyślenia w tym temacie? Proszę Was o udostępnianie tego artykułu (wyjątkowo bardzo, bardzo).

 

Przycisk subskrypcji, aby dostawać powiadomienia o nowych wpisach, znajdziecie po lewej stronie bloga ( lub poniżej wpisu, jeśli czytacie w telefonie).

 

Pozostałe miejsca, w których jestem:

Facebook -> Klik

Instagram -> Klik

Youtube -> Klik

  

Dużo zdrowia!

 

Ewa.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.