Macierzyństwo,  Rozwój dziecka miesiąc po miesiącu

Dzień z życia mamy i 17-miesięcznego dziecka…

Zacznę od tego, że niektórych denerwuje podawanie wieku dziecka w miesiącach, jeśli ma już ono ponad rok.  Mnie to nie przeszkadza, a w pisaniu nawet pomaga. Myślę, że dopóki nie są to 333 miesiące, to jest to jak najbardziej okej.

 

Żaden dzień nie wygląda tak samo, ale lubię planować, wiedzieć czego się spodziewać, więc mamy z Tosią taką swoją małą rutynę…  (Tutaj rutyna z roczniakiem ). To pewnie sposób na przetrwanie większości z nas.

Nad ranem Antonina śpi najspokojniej. Chyba jest już zmęczona nocnymi pobudkami i awanturami o mleko. Budzi się w dobrym humorze z uśmiechem od ucha do ucha. Leniwie zwlekamy się z łóżka. Ranki są najfajniejsze, bo zazwyczaj nie musimy się nigdzie spieszyć. Już nie walczę tak z czasem w przygotowywaniu śniadania i w trakcie porannej toalety. Tosiunia pozwala mi pobyć trochę w spokoju w kuchni i łazience, a sama zaczyna wyciąganie wszystkich rzeczy na środek każdego pokoju. Już od rana potykam się o jakieś klocki.

 

Cały dzień to niezła gimnastyka, bo co chwila podnoszę coś z podłogi i chowam z powrotem na swoje miejsce. Zwłaszcza, gdy jest to miska od blendera – ulubiona Tosi, trochę już przez nią uszkodzona…

( Mamy pamiętajcie, żeby się nie schylać, tylko kucać! Bierzcie przykład z dzieci)

Śniadanie gotowe, łóżko pościelone – nie umiem funkcjonować, gdy jest inaczej. Wcinamy – czasami jeszcze w piżamach – nasze ulubione śniadanie…

Oglądamy bajki, no dobra, Przyjaciół też. Tańczymy i bawimy się. Tosia zajmuje się sobą, a ja sprzątam po jedzeniu ( jest co… ), wrzucam pranie, odpalam zmywarkę i mam przy tym oczy dookoła głowy, bo dziecko ma milion dziwnych pomysłów.

Idziemy na spacer. Czasami mi się nie chcę, ale Tośka potrafi stać pod drzwiami i płakać. Coraz trudniej jest nam ominąć jakiś plac zabaw. ,,Tu tu” mówi taka słodka istotka i pokazuje palcem na jego ogrodzenie.

Później przychodzi 13, kiedy przypada drzemka Tosi. Tak, jak pisałam wczoraj na instagramie, to loteria. Zdarza się, że jestem pewna, że Tosia już zasypia. Leży obok mnie z zamkniętymi oczkami. Nagle otwiera je szeroko i śmieje się do mnie, jakby chciała powiedzieć: ,,Haha nabrałam Cię, dziś nie śpię!”.  Zrywa się z łóżka, wręcz zbiega z niego i drepcze do drzwi gotowa bawić się dalej…

(Trochę się wściekam… Zwłaszcza, gdy popołudniu lub wieczorem mam jakąś pracę.

Martwię się o Tosię, że się nie regeneruje, to jasne, ale martwię się też o siebie! Przecież każdej mamie taki moment drzemki dziecka jest potrzebny. Kocha je wtedy najmocniej na świecie. Ładuje baterie (No nie ma lekko ).

Popołudniowy spacer z tatą jest krótszy. Młoda siedzi potem z takimi przyćmionymi oczkami przy wcześniejszej kolacji. I koło 18 już chrapie.

Kiedy śpi w dzień, to po pobudce wita się już z tatą i często jest to nasz czas we trójkę.

W większość dni ja uciekam popracować. I myślę, że to ważne dla matki. Taki balans życiowy. ( O powrocie mamy do pracy, wpis tutaj ).

Po kąpieli, która znów wraca do łask, walczymy o zaśnięcie. Zazwyczaj do 21.

I po codziennym boju, rodzic próbuje coś produktywnego zrobić tym późnym wieczorem. Kiedy już udało mu się do niego przetrwać…

Ja ostatnio staram się rezygnować z intensywnej pracy o tej porze. To najlepszy moment na zrelaksowanie się – kąpiel, stretching, książka. Tak wiem, jest tyle do zrobienia. Ja też mam więcej obowiązków niż czasu, ale powoli uczę się zwalniać i dbać o siebie. Cały dzień, droga matko, poświęcasz dobru swojego dziecka. Odpocznij, gdy ono smacznie śpi.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.