Rozwój dziecka miesiąc po miesiącu

Starzejemy się. Czy 17-miesięczne dziecko przesypia już noce?

Kolejne miesiące życia Tosi mijają. Uzbierała ich już 17.

foto: Przemek Kryściak

Za nią drugie wakacje i lot samolotem. ( O podróżowaniu z dzieckiem tu).

Świetnie już radzi sobie z chodzeniem po płaskim terenie, więc próbuje wchodzenia po schodach i wspinaczki na wszystkie meble. ( To tak jak z czworakowaniem. Najpierw w poziomie, a potem w pionie, czyli wstawanie).

Jak wchodzenie, to i schodzenie… Znów mogę zostawić Tosię na kanapie czy łóżku w trakcie zabawy lub przebierania, bo nauczyła się sprawnie wracać na ziemię. 

Nauka chodzenia przestała ją tak zajmować, więc się rozgadała. Czekamy na pierwsze pytania ,,a po co i dlaczego”…

Antonina zaczęła łączyć też słowa z gestami. Uwielbiam jej teatralne kręcenie głową i dobitne ,,nie nie nie”.

W ogóle takie 17-miesięczne dziecko jest już świetnym towarzyszem w ciągu dnia – to mały, coraz bardziej świadomy człowieczek, który na pytanie ,, czy idziemy jeść” odpowiada ,,tak” ( kiwając głową ) i drepcze do swojego krzesełka…

16 i 17 miesiąc to dalsza nierówna walka o dobry sen. Były chwile regularności, kiedy to z zegarkiem w ręku o 12 Tosia szła spać. Teraz są dni, gdy pomija południową drzemkę i ,,pada” o 18…

Czy 17-miesięczne dziecko przesypia już spokojnie całe noce?

Niestety w naszym przypadku wyglądają one podobnie, jak te kilkanaście miesięcy temu ( Z tym, że nie siedzę z dzieckiem na rękach z opadającą głową, ale wygodnie sobie leżę. Jutro składamy łóżeczko dziecięce, bo zajmuje nam tylko miejsce w pokoju). I tak, jak nie działały te wszystkie rytuały, brak rytuałów, wyciszanie, brak wyciszania… tak nadal nie działają. Ciągle budzimy się, przytulamy i karmimy.

I dopiero teraz wiem, że nie warto przejmować się na zapas. Cały dzień podporządkowany był drzemkom Tosi –żeby wrócić do domu i ją uśpić. W nocy – odkładanie milion razy do łóżeczka zamiast zabrać ją do swojego łóżka i zyskać sporo snu… (bo straszyli, że będzie spała z nami do gimnazjum)

Jak widać, nie wniosło to niczego. Tylko nerwy, żeby zdążyć , żeby się przyzwyczaiła, nie odzwyczaiła… bla bla. Znów się powtórzę – nie bójcie się tego przyzwyczajania ( do wszystkiego, no chyba, że mówimy o żywieniu… ). bo za wieloma z tych rzeczy zatęsknimy – wpis. Ja przyzwyczaiłam Tosię do oglądania bajek.

foto: Przemek Kryściak

Czasami się o nie upomina. Mówi ,,Ba” i pokazuje na telewizor. Ogląda. Ja ogarniam swoje rzeczy. Chwilę się martwię, ale potem wyłączam telewizor, mówię ,,koniec” i zajmuję Tosię innymi rzeczami.

 

 

Poza tym, jakie jest jeszcze dziecko 17-miesięcne?

Żywiołowe – głośno się śmieje i krzyczy. Tańczy, nuci, ucieka, nie przyjmuje odmowy… Ciekawskie. I dosłownie – jak odbicie w lustrze, powtarza nasze gesty.

Zabawki od Babci, takie jak komplet dziecięcych filiżanek czy wózek dla lalek, świetnie sprawdzają się w naśladowaniu zachowań dorosłych. Nalewanie niewidzialnej herbaty i wożenie wszystkich lalek , to nowe zajęcie Tosi.

Przepytuje nas też z części ciała, które poznała. Każdy musi głośno powiedzieć, że to na co wskazuje palcem Antonina, to nos. Pokazuje brzuch i ( chyba ma to po mamie ) kontroluje sześciopaki innych…

 

A co Was zadziwia i fascynuje w Waszych dzieciach? Do czego je przyzwyczajacie?

foto: Przemek Kryściak

 

Nasz facebook i instagram – do zobaczenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.