Macierzyństwo

Rodzicielstwo bliskości – 7 kroków do dogadania się z Dzieckiem.

Będąc w ciąży zastanawiałam się, jak poradzę sobie z fizyczną opieką nad dzieckiem: trzymaniem jego malutkiego ciałka, ubieraniem, pielęgnacją…,

ale nie spodziewałam się wielkiej rewolucji życiowej i dylematów wychowawczych. Może dlatego czułam niechęć do poradników i rad. Ewentualnie pytałam rodzinę i bliskich, jak to było u nich.

Wierzyłam w instynkt macierzyński.

Rodzicielstwo Bliskości, o którym przeczytałam niedługo po urodzeniu Tosi, jest po prostu byciem rodzicem dla swojego dziecka pozbawionym ingerencji w biologiczne instynkty i intuicję.

Nie ma w nim nakazów, tresur, treningów, które sprawiają, że zastanawiasz się nad tym, czy dobrze coś robisz (np. czy nie przyzwyczaisz dziecka do noszenia… ). 

Pozwala na wytworzenie własnego stylu rodzicielstwa: Nie da się opracować planu działania, dopóki nie pozna się temperamentu  swojego maluszka.

Nowa rola jest nauką na błędach…

Wzajemnym dopasowywaniem się –dążeniem do równowagi.

Pomaga w osiągnięciu najważniejszych dla Rodziców rzeczy:

  • Poznaniu dziecka
  • Pozwoleniu mu, by dobrze się poczuło w nowym środowisku
  • Cieszenia się rodzicielstwem.

 

Przeczytaj o 7 filarach Rodzicielstwa Bliskości:

1.

Nawiąż kontakt z dzieckiem jak najwcześniej.

 

To położenie dziecka na swoim brzuchu po porodzie, wczesne nakarmienie, mówienie do niego, patrzenie, dotykanie, słuchanie.

W przypadku zdarzających się traumatycznych przeżyć w czasie porodu, depresji, początkowego braku wielkich uczuć–  to właśnie bycie blisko dziecka i jego zachowania wspomagają budowanie silnej więzi, wywoływanie instynktu macierzyńskiego i intuicyjnych zachowań.

Jeśli mama ma silną potrzebę odpoczynku i snu po ciężkim porodzie – nie powinna czuć presji i pójść spać. Jej rolę przejmie tata dziecka.

 

2.

Ucz się odczytywania sygnałów wysyłanych przez dziecko. Odpowiadaj na nie.

 

Początkowo jest to płacz.

Głównie z powodu potrzeby bliskości i głodu.

Po prostu bierz je na ręce, gdy płacze. Jeśli to nie uspokaja, sprawdzaj dalej. Nakarm, zmień pieluszkę. Lepsza jest zła reakcja niż jej brak.

Nie słuchaj rad o tym, by dziecko się samo wypłakało. Zwłaszcza w pierwszym roku życia. Możesz jedynie stopniowo zwlekać ze swoją reakcją, by maluch nauczył się i zaakceptował, że musi chwilę zaczekać.

Do ukończenia roku, dziecko nie potrafi samo się uspokoić. Czasami radzi sobie z tym poprzez odruch ssania ( kciuka, smoczka, piersi… ). Stopniowo udaje mu się to coraz lepiej i staje się od nas niezależne. Ważne, by ta samodzielność była wynikiem rozwoju, a nie treningu stosowanego przez nas. Nie powinniśmy jej uczyć, ale wspierać ją – byciem blisko.

 

Treningi, np. snu bywają skuteczne, ale mają skutki uboczne. Dzieci przestają płakać, gdy nikt na to nie reaguje, bo oszczędzają swoje siły. Pozostają z niezaspokojoną potrzebą, z wysokim poziomem hormonu stresu – negatywnie wpływającym na mózg i procesy uczenia się.

 

( Starsze dziecko – które między 2 a 6 rokiem życia próbuje radzić sobie z emocjami – potrzebuje płaczu, bo jest on oczyszczający. Jednak obniża poziom stresu tylko wtedy, gdy jest ktoś w pobliżu. To tak jak z wygadywaniem się drugiej osobie ).

Reagowanie przez rodziców, zachęci dziecko do dalszej współpracy z nimi i porozumiewania się.

To inwestycja w przyszłość.

3.

Karm piersią.

O jego korzyściach dla Mamy i Dziecka przeczytasz tutaj.

Jeśli karmisz butelką, to pamiętaj o tym, by oprócz zaspokojenia głodu był to moment na Waszą bliskość. Patrz czule w oczy Maleństwa, przytulaj, skupiaj na nim swoją uwagę.

 

4.

Noś dziecko przy sobie.

Korzystaj z chust i odpowiednich nosideł ułatwiających życie (masz wolne ręce i możliwość zabrania małej istotki wszędzie).

 

Noszenie jest dobre dla maluszka- mniej płacze, a tę energię wykorzystuje na wzrost i rozwój. Jest zdrowsze.

5.

Śpij przy dziecku.

Niektóre dzieci lubią spać same –w łóżeczku postawionym w swoim pokoju lub sypialni rodziców. Inne będą spokojnie śnić jedynie przytulone do mamy…  Potrzeba czasu na znalezienie najbardziej odpowiadającej Wam opcji.

Przesypiające noce dziecko to zazwyczaj to należące do innych rodziców. Posiadaczom gratulujemy.

Wiele osób podobno kłamie na ten temat. Także w sprawie spania z dzieckiem w jednym łóżku.

Współspanie z nim wzbudza wiele kontrowersji w naszym Kraju. Więcej niż dzielenie łóżka z psem! W innych miejscach na Świecie jest to całkowicie naturalne. U nas kiedyś też było…

Ma ono pozytywny wpływ na rozwój dziecka.

Pozwala wyspać się tym, których dzieci wymagają ciągłego wstawania, karmienia i tulenia w nocy.

 

Rodzice obawiają się głównie tego, że dziecko nigdy nie opuści ich łóżka oraz braku intymności czy prywatności. To nieprawda. To kwestia chęci, organizacji i kreatywności…

6.

Dąż do równowagi i wyznaczaj granice.

Chcąc dać dziecku wszystko, czego potrzebuje, możemy pomylić się – dawać mu wszystko czego zechce i wypalić się. Ono potrzebuje radosnych i wypoczętych rodziców, a nie zmęczonych i nerwowych. Trzeba próbować zmieniać to, co nas męczy w naszym rodzicielstwie… Wyczuć kiedy powiedzieć ,,tak”, a kiedy ,,nie” i jak właściwie reagować. Zaspokajać swoje własne potrzeby, ale nie zaniedbując przy tym dziecka.

To trudne, ale można szybko wypracować dobrą i skuteczną komunikację z dzieckiem, jeśli będzie się uważnym, cierpliwym i wyrozumiałym.

7.

Strzeż się trenerów dzieci

Treningi dzieci polegają na usypianiu naszej wrażliwości. Dziecko traci pewność, że jego potrzeby zostaną spełnione. Rodzice pozbywają się naturalnego instynktu:

Czują, że trzeba by to maleństwo zwyczajnie ponosić i poprzytulać, bo ewidentnie ma gorszy dzień… jednak z tyłu głowy mają najczęstsze słowa z poradników….

,,Nie noś, bo przyzwyczaisz” – Niestety stało się to już w ciąży. Poza tym to naturalna potrzeba.

,,Pozwól jej się wypłakać” – Pisałam o tym w punkcie 2.

,,Trzymaj się rutyny, rozkładu dnia” – Dla Rodzica to kuszące i wygodne, ale nie dla każdego dziecka. Tak samo jak dorośli – niektóre maluchy lubią powtarzalność i codzienne rytuały. Inne wręcz przeciwnie. Wolą zmiany. To cecha charakteru. Źródłem bezpieczeństwa dla dziecka jest bliskość opiekuna, a nie stała pora kąpieli.

I najważniejsze:

Dziecko wychowywane w bliskości nie będzie do nas przyklejone i rozpuszczone. TO MIT. Badania pokazały, że właśnie te dzieci po roku okazały się bardziej niezależne. Miały większą tolerancję nieobecności mamy.

I tu mogę podać swój przykład… Tosia jest totalną przylepką. Gdy tylko mnie widzi, chce być jak najbliżej i najintensywniej ze mną… Jednak, gdy gdzieś pójdę, wyjadę, ona świetnie to znosi i nie okazuje żadnego niepokoju.

 

Rodzicielstwo bliskości jest wymagające. Potrzebuje czasu, obserwacji, uwagi. Znalezienia w tym wszystkim złotego środka. Trzymania się tego, co się sprawdza. Zmieniania tego, co nam nie pasuje.

Wspiera dobry rozwój dziecka, ale też pozwala na cieszenie się rodzicielstwem bez wyrzutów sumienia lub zadręczania się tym, czy jesteśmy wystarczająco dobrzy.

O ile spokojniejsze byłyby moje początki macierzyństwa ( wpis ), gdybym nad każdą decyzją się nie zastanawiała: ,,Czy powinnam?”, ,,Czy ona wymusza, manipuluje?”…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.